Kup książkę!
Wstęp do książki
Media o Nigelli Lawson
powrót do strony głównej...
|
|
Wstęp do książki Nigelli Lawson "Jak być domową boginią":
To jest książka o pieczeniu, nie książka z przepisami na wypieki – a już na pewno nie
rodzaj podręcznika albo przewodnika po nieznanym lądzie. Nie chcę Cię zapędzić do
kuchennych koszar ani nawet sugerować, że byłoby to pożądane. Uważam jednak, że zbyt
często odchodzimy od sfery domowej; mogłybyśmy poczuć się lepiej, odzyskując część
kuchennego terytorium i czyniąc je przyjaznym, a nie odstręczającym. Pieczenie stanowi
użyteczną metaforę rodzinnego ciepła płynącego z kuchni naszych marzeń i powrotu do
utraconego Edenu. Nie jest to kwestia czysto kulinarna: gotowanie, jak wiemy, pozwala
radzić sobie z pewnymi rzeczami i osiągać cele, które z kuchnią nie mają nic wspólnego.
Dlatego jest takie ważne.
Kłopot z modną nowoczesną kuchnią nie polega na tym, że jedzenie jest niesmaczne,
tylko że skupiamy się na sprawności i zręczności zamiast na przyjemności. Czasem te
rzeczy się liczą, ale bywa, że nie chcemy się czuć jak postmodernistyczne postfeministki
i kobiety cyborgi, tylko jak domowe boginie, budzące ociężałe zmysły muszkatołowymi
oparami piekącego się ciasta.
Nie mówię, że chcę być domową boginią, chcę się tylko czuć tak, jakbym nią była.
Pieczenie ciast daje ogromną satysfakcję między innymi dlatego, że włożony wysiłek jest
niewspółmiernie mały w porównaniu z wdzięcznością, którą wzbudza. Powszechnie uważa
się, że pieczenie jest trudne (i nie ma potrzeby prostować tego przekonania), ale przygotowanie
blachy mufinek albo biszkoptu nie trwa dłużej niż 25 minut, a zysk jest spory: nasze
samopoczucie znacznie się poprawia. O to chodzi w pieczeniu – o dobry nastrój, otulenie
ciepłą, słodko pachnącą aurą, odprężenie się i porzucenie biurowej rzeczywistości. Na tym
polega siła wypieków, które mają moc kojenia duszy…
|